niedziela, 1 lutego 2026

Do tych wszystkich, którzy mieli być i ich nie ma...

 Wracam po wielu latach do blogowania. Ja sama wiem jak wiele zmieniło się na przestrzeni tych lat. Był to czas niepewności i przeprowadzek. Czas spędzony bez rodziny. Bez Domu. Czas w poszukiwaniu siebie. 
A dziś siedzę przy deskach sekretarzyka w mieszkaniu na jednym z Nowosędeckich osiedli. Na drapaku śpi kot Fisio, ja piję ciepłą herbatę w ten zimny lutowy wieczór. Niebawem nadejdzie dzień moich 30 - tych urodzin, w tle leci muzyka Erika Satie Gnossiennes Nos. 1 - 3.
Niedziela. Za oknem ludzie wracają z kościoła kuląc się w sobie przed zimnem. A ja... Szukam siebie pomiędzy słowami. A miałam długą przerwę od siebie samej, od tych słów, które parzą, które uwierają, które krzyczą w trzewiach i czekają... Czekają na dzień, w którym zrodzi się we mnie gotowość do powrotu do mnie samej. Do nich.



Niegdyś pisałam dużo. W cichości, w skrytości, w nadziei nawet, że nikt tego nie dostrzeże... W nadziei, że w tych słowach znajdę zalążek przestrzeni, w której mogę się skryć. Skryć się i nie musieć nikomu niczego tłumaczyć. A papier potrafi wszystko przyjąć. Wszystkie skrytości, tajemnice, boleści, tęsknoty i tajemnice. Czystość i biel kartki potrafi niewymownie zachęcić do powierzenia jej swoich skrytości...

Lata te będące w oddaleniu od słów łatwymi nie były. Wiem już, że muszę próbować powoli jakoś wypisać z siebie te wszystkie słowa, zdarzenia. Nie wiem jedynie, czy zdołam. Jeszcze ważniejsze jest to, abym odnalazła znów siebie pomiędzy nimi i powróciła do dawności, gdy potrafiłam jeszcze żyć ze sobą.  Bowiem codzienność i bieg czasu uposażyła mnie w brzemię skrywania w sobie tajemnic. Los mój stopniowo podnosi się z klęczek, znów zaczyna raczkować. 

Myślę, że mogło upłynąć jakieś ponad dziesięć lat, gdy blogowałam. Początki nigdy nie są łatwe, powroty tym bardziej. Może nawet znów mam cichą nadzieję na to, że słowa te pozostaną moją tajemnicą, której nikt nie odgadnie, do której nikt nie dotrze. 

Jeśli jednak dotrzesz tutaj, Drogi czytelniku, pozostaw po sobie, proszę, jakiś ślad. Słów kilka, cokolwiek. Może jeszcze tutaj wrócę i napiszę słów kilka. Tymczasem gorąco zachęcam do włączenia playlisty Erika Stie do moich słów. Muzyka ta bowiem jest niczym balsam dla mojego serca i duszy. 

Wszystkim wytrwałym i ciekawych mnie czytelnikom życzę wszystkiego co najcieplejsze. 


Do tych wszystkich, którzy miel być i ich nie ma: DAŁAM RADĘ! 
PS. Więcej o tym w kolejnych postach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Do tych wszystkich, którzy mieli być i ich nie ma...

 Wracam po wielu latach do blogowania. Ja sama wiem jak wiele zmieniło się na przestrzeni tych lat. Był to czas niepewności i przeprowadzek....